„Nie umiem pozować”. Co dzieje się na sesji, gdy nie jesteś modelką
„Nie umiem pozować.” Słyszę to prawie przed każdą sesją. I za każdym razem odpowiadam tak samo: nie musisz. Pozowanie to nie Twoje zadanie. Moje jest to, żeby Cię poprowadzić.
Skąd się bierze ten strach
Kiedy stajesz przed aparatem, nagle widzisz siebie z zewnątrz. Zaczynasz pilnować brzucha, podbródka, uśmiechu. Ciało, które przez cały dzień radzi sobie świetnie, nagle nie wie, gdzie postawić stopę.
To normalne. Zawodowe modelki też to przechodziły. Różnica polega na tym, że one miały lata praktyki. Ty masz mnie.
Najczęstsze obawy i co z nimi robię
„Nie wiem, co zrobić z rękami.” Dostajesz coś do trzymania. Klapę marynarki, rąbek swetra, zasłonę. Ręce, które mają zadanie, przestają być problemem.
„Będę wyglądała sztucznie.” Sztucznie wyglądamy wtedy, gdy staramy się dobrze wyglądać. Dlatego nie proszę Cię o minę. Proszę o czynność.
„Nie jestem fotogeniczna.” Fotogeniczność to w dużej mierze światło i kąt. Ustawiam Cię względem światła tak, żeby pracowało dla Ciebie. To moja odpowiedzialność.
„Nie mam figury modelki.” Nie fotografuję figur. Fotografuję kobiety. Kadr, światło i cień decydują, co jest na zdjęciu, a co zostaje w ciemności.

Dłoń przy ustach, wzrok w bok. Polecenie trwało trzy sekundy.
Jak wygląda prowadzenie w praktyce
Mówię krótko i konkretnie. Nie musisz się zastanawiać, o co mi chodzi.
„Ciężar ciała na prawą nogę.” „Dłoń na biodrze. Luźno, bez ściskania.” „Patrz prosto w obiektyw. Broda lekko w dół.” „Opuść ramiona. Wydech.”
Nie usłyszysz: „zrób coś seksownego”, „bądź naturalna”, „rozluźnij się”. Takie słowa każą Ci oceniać siebie. Polecenie ma mówić, co zrobić, a nie jak masz wyglądać.
Jeśli coś nie działa, nie powiem „nie, to źle”. Powiem: „Zmienię światło” albo „Spróbujmy w ruchu”. Szukamy razem. To nie jest egzamin.

Ta sama klientka, ta sama marynarka. Zamiast pozy: ruch.
Ruch zamiast pozy
Część najlepszych kadrów powstaje pomiędzy poleceniami. Kiedy poprawiasz włosy. Kiedy obracasz się przez ramię. Kiedy śmiejesz się z czegoś, co powiedziałam. Dlatego czasem mówię: „Nie myśl o zdjęciach. Ruszaj się powoli, a ja złapię moment”.
To działa, bo przestajesz kontrolować. A ja w tym czasie pilnuję światła i kadru.

Ciężar ciała na poręczy, dłoń na biodrze. Każde polecenie powiedziane wprost.
Zanim zaczniemy zdjęcia
Sesja zaczyna się od rozmowy i od makijażu, a nie od pierwszego zdjęcia. To czas, kiedy się poznajemy. Kiedy podnoszę aparat, nie jestem już obcą osobą.
Mniej więcej w połowie sesji pokazuję Ci kilka zdjęć na ekranie. Kobiety, które chwilę wcześniej mówiły „nie umiem”, zwykle w tym momencie przestają to powtarzać.
Co, jeśli zacznę się śmiać?
Świetnie. Śmiech na sesji to nie wpadka. To znak, że napięcie zeszło. Część najlepszych portretów, jakie mam, powstała sekundę po wybuchu śmiechu, kiedy twarz jeszcze nie wróciła do „pozowania”. Nie przerywam wtedy. Fotografuję dalej.
Jeśli się wzruszysz, też nic się nie dzieje. Robimy przerwę, pijesz wodę, wracamy, kiedy chcesz. Nie ma planu, który jest ważniejszy od tego, jak się czujesz.
Najczęstsze pytania
Czy muszę ćwiczyć pozy przed sesją? Nie. Lepiej, żebyś tego nie robiła. Wyuczone pozy z internetu zwykle wyglądają na wyuczone.
Czy dotykasz klientki, żeby ją ustawić? Tylko jeśli wcześniej zapytam i się zgodzisz. Najczęściej pokazuję gest na sobie.
Nie musisz umieć pozować. Wystarczy, że przyjdziesz.





Komentarze